Nu gabber, który pewnie kojarzysz też jako nu style gabber lub mainstream hardcore, to po prostu mocniejsza i bardziej nowoczesna ewolucja klasyki z lat 90. Choć wszystko zaczęło się w buntowniczej atmosferze Rotterdamu, dzisiejsze brzmienie to efekt lat szlifowania agresji w studio. Muzyka ta ciągle ma w sobie tego samego wściekłego ducha co kiedyś, ale teraz znajdziesz w niej znacznie więcej melodii i klimatu niż w surowych kawałkach sprzed trzech dekad.
Czym dokładnie jest nu gabber i jakie są jego korzenie?
Przełom lat 80. i 90. to moment, w którym house i techno zaczęły mutować w coś znacznie szybszego. Rotterdam stał się centrum tej zadymy. Lokalni DJ-e, tacy jak Paul Elstak czy Dark Raver, mieli dość amsterdamskiego, „snobistycznego.” podejścia do house’u. Zaczęli więc podkręcać tempo do granic możliwości i przesterowywać stopę tak mocno, jak tylko się dało. Tak powstał early hardcore – surowy, brutalny i pędzący nawet 200 razy na minutę.
Nu gabber pojawił się na horyzoncie, kiedy ta pierwsza fala zaczęła opadać, czyli około 1999 roku. Ludzie tacy jak The Prophet czy Lady Dana postanowili wtedy zwolnić i zbudować utwory o nieco bardziej skomplikowanej strukturze. To, co wtedy nazwali mainstream hardcore, przejęło scenę i ostatecznie stało się pomostem między starymi rave’ami a współczesną elektroniką festiwalową.
Jakie cechy muzyczne definiują nu style gabber?
W nu gabberze usłyszysz przede wszystkim miarowe 4/4 w tempie od 150 do 200 uderzeń na minutę. Jest odrobinę wolniej niż w starym hardcore, ale dzięki temu producenci mają więcej miejsca na dopieszczenie dźwięku. Najważniejsza jest potężna, głęboka i mocno przesterowana stopa – często usłyszysz tu reverse bass. Dzisiaj twórcy chętnie dorzucają też elementy psy style albo wracają do brudnych, industrialnych klimatów z lat 90.
Melodie buduje się na ostrych syntezatorach, które tną powietrze jak żyletki. Do tego dochodzą mroczne sample, często wyciągnięte z horrorów albo starego hip-hopu. Nie szukaj tu długich tekstów. Wokale to zazwyczaj krótkie, groźne wstawki, które mają podbić agresywny nastrój. Całość kręci się wokół motywów mroku, śmierci czy katastrof, co tylko dodaje muzyce ciężaru.
Jak nu gabber wypada w porównaniu do early hardcore?
Jeśli zastanawiasz się, czym te dwa style różnią się od siebie w praktyce, spójrz na to tak: nu gabber to bardziej dopracowana, wręcz festiwalowa wersja klasyki. Dzięki temu przebił się na największe sceny.
– tempo – early hardcore pędzi na złamanie karku, często powyżej 200 BPM, a nu style trzyma się okolic 170–190 BPM, co daje oddech melodiom,
– charakter stopy – stara szkoła to surowy przester, a w wersji nu kick jest sercem całego numeru, ma swoją harmonię i głębię,
– melodia i struktura – tutaj pojawiają się konkretne motywy, wyraźne narastanie energii i momenty uderzenia, czego w minimalistycznym early hardcore było mało,
– status sceny – stary styl to wciąż głównie podziemie dla najwierniejszych fanów, a nu gabber rządzi na wielkich imprezach.
Kto kształtuje współczesną scenę nu gabber?
Dzisiejszą scenę napędzają artyści, którzy potrafią połączyć starą furię z nowoczesną technologią. Weźmy taki duet Brutalismus 3000 – oni mieszają nu gabber z punkiem i techno, czym kompletnie kupili młodych słuchaczy. Obok nich wciąż działają legendy, jak Paul Elstak czy The Prophet, którzy przecież budowali ten gatunek od podstaw.
U nas w Polsce też dzieje się sporo. Choć to Holandia jest stolicą, nasze ekipy, chociażby te z Krakowa czy Tarnowa, robią świetną robotę w promowaniu tych dźwięków. Producenci ciągle kombinują i szukają nowych rozwiązań, przez co ta muzyka wciąż brzmi świeżo, mimo że ma już swoje lata. Nu gabber staje się przez to stylem coraz bardziej technicznym i rozbudowanym.
Jakie narzędzia i techniki są kluczowe w produkcji nu gabberu?
Jeśli chcesz zająć się produkcją, przygotuj się na godziny walki z przesterem i basem. Bez dobrych syntezatorów VST, które wygenerują te wszystkie piski i szerokie brzmienia, niewiele zdziałasz. Fundamentem jest oczywiście beat 4/4, ale o jakości numeru decydują detale.
– mocna dystorsja na stopie, żeby brzmiała agresywnie, ale wciąż miała swój ton,
– sample z filmów i hip-hopowe wstawki wokalne, które budują mroczny klimat,
– budowanie napięcia i nagłe uderzenie energii po pauzie,
– dorzucanie szumów i industrialnych tekstur, które dodają całości surowości.
Nieśmiertelny puls rotterdamskiej rebelii
Nu gabber pokazuje, że hardcore to nie jest jakaś zakurzona pamiątka z lat 90., tylko organizm, który ciągle się zmienia. Łączy w sobie wściekłość z rotterdamskich klubów z precyzją współczesnych studiów nagraniowych. Możesz go usłyszeć w ciemnej piwnicy i na ogromnym Thunderdome. I choć tempo bywa różne, a technologia idzie do przodu, serce tej muzyki bije tak samo jak kiedyś. Ten agresywny i naładowany energią styl pewnie jeszcze nieraz nas zaskoczy, bo nowym pokoleniom wciąż mało ekstremalnych wrażeń.