Może kojarzysz akordeon głównie z biesiadą pod chmurką albo muzyką ludową, ale spójrz na niego jak na pełnoprawny instrument koncertowy. To zupełnie inna liga artystyczna. Akordeon klasyczny, czyli tzw. classical accordion, to zaawansowany technicznie aerofon, który pod względem brzmienia śmiało konkuruje z organami czy fortepianem. Instrument ten oferuje szeroką gamę barw i dzięki zmianom konstrukcyjnym w XX wieku na stałe wszedł do filharmonii jako solista w muzyce poważnej.
Akordeon jako zaawansowany instrument z grupy aerofonów
Jeśli przyjrzymy się fizyce dźwięku, akordeon klasyczny należy do aerofonów, a dokładniej do grupy instrumentów ze stroikami przelotowymi. Cała magia polega na tym, że strumień powietrza wprawia w drgania metalowe blaszki. Miech, który muzyk porusza rękami, działa jak płuca instrumentu i to właśnie dzięki niemu artysta precyzyjnie kontroluje głośność i emocje w każdym dźwięku.
Wszystko zaczęło się w pierwszej połowie XIX wieku, gdy konstruktorzy zaczęli eksperymentować z wolnymi stroikami. W 1822 roku Friedrich Buschmann zbudował „Handäoline”, czyli coś w rodzaju harmonijki z klawiaturą. Jednak oficjalną metrykę instrument dostał w 1829 roku – wtedy Cyrill Demian opatentował w Wiedniu nazwę „accordion”. Ten pierwszy wynalazek pozwalał wydobyć cały akord jednym przyciskiem, co dało nazwę instrumentowi i na lata przypisało mu ludowy charakter.
Ewolucja konstrukcyjna od XIX wieku do współczesności
Akordeon przeszedł długą drogę od prostego instrumentu ludowego do skomplikowanej maszyny koncertowej. W połowie XIX wieku oszaleli na jego punkcie muzycy w całej Europie, grając w kawiarniach i na potańcówkach. W 1863 roku Paolo Soprani otworzył słynną fabrykę w Castelfidardo we Włoszech, co mocno pchnęło do przodu rozwój modeli chromatycznych. Dzięki poprawkom technicznym instrument zyskał większą skalę i zaczął działać znacznie precyzyjniej.
Współczesny akordeon klasyczny składa się z trzech części: klawiatury (dyskantu), basów i łączącego je miecha. Profesjonalny sprzęt sporo waży – zwykły model 120-basowy to jakieś 10 kilogramów, ale te największe, koncertowe, potrafią dobić nawet do 17 kilogramów. Ta masa bierze się z upakowanych w środku głośnic ze stroikami i gęstej sieci mechanizmów, które przenoszą ruch z guzików i klawiszy.
Organizacja manuałów i systemu basowego
Najbardziej fascynuje mnie to, że akordeon łączy dwa zupełnie inne systemy sterowania. Prawą ręką grasz na klawiaturze fortepianowej, używając pięciu palców do prowadzenia melodii. Lewa ręka to świat guzików obsługiwanych czterema palcami. Cały ten układ jest bardzo logiczny, bo opiera się na kole kwintowym, co ułatwia przeskakiwanie między tonacjami.
Guziki po lewej stronie mają swój ścisły porządek:
– dwa pierwsze rzędy dają pojedyncze dźwięki,
– trzeci rząd to akordy durowe,
– czwarty rząd odpowiada za akordy mollowe,
– piąty rząd służy do grania czterodźwięków septymowych.
W wersjach koncertowych najważniejszy jest manuał melodyczny, czyli tzw. barytony. Pozwala on grać trudne, wielogłosowe partie, które spotykamy w klasyce, zamiast korzystać z gotowych, prostych akordów.
System rejestrów i kształtowanie barwy dźwięku
Akordeon klasyczny ma coś, czego brakuje wielu innym instrumentom dętym: pozwala błyskawicznie zmieniać barwę w trakcie grania. Służą do tego registry, czyli przełączniki, które kierują powietrze do konkretnych głośnic. Muzyk sam decyduje, które grupy stroików – nazywane chórami – mają w danej chwili odezwać się w instrumencie. W profesjonalnym modelu po stronie dyskantowej znajdziesz zazwyczaj od czterech do pięciu takich chórów.
Dzięki registrom akordeonista może brzmieć jak jeden flet, potrójne chóry albo odpalić wszystkie głosy naraz, uzyskując potężne brzmienie podobne do organów. Taka plastyczność sprawia, że na akordeonie zagrasz i delikatny barok, i mocną muzykę współczesną. Często jeden instrument wystarczy, żeby zastąpić małą orkiestrę, co przyciąga dzisiejszych kompozytorów.
Akordeon na estradach filharmonicznych i w muzyce poważnej
Ludzie zaczęli traktować akordeon poważnie dopiero w XX wieku. Choć wirtuozi tacy jak Giovanni Gagliardi już w 1911 roku walczyli o jego miejsce w klasyce, to dopiero lata 30. i 40. przyniosły pierwsze koncerty napisane specjalnie na ten instrument z orkiestrą. W 1937 roku Feodosiy Rubtsov stworzył pierwszy taki utwór, a chwilę później w Niemczech to samo zrobił Hugo Herrmann. Wcześniejsze próby, jak choćby ta Louise Reisner z 1836 roku, jedynie zapowiadały to, co miało nadejść.
Dzisiaj akordeon klasyczny regularnie pojawia się w filharmoniach, a najlepsi dyrygenci chętnie włączają go do programów. Sporo dla popularności tego brzmienia zrobiły grupy takie jak Motion Trio, które pokazały światu nowoczesną i wirtuozowską stronę instrumentu. Dzisiejszy repertuar to nie tylko przeróbki starych mistrzów, ale przede wszystkim ambitne dzieła pisane pod konkretne możliwości techniczne tego aerofonu.
Renesans miechowej wirtuozerii
Współczesny akordeon klasyczny w końcu odciął się od łatki instrumentu wyłącznie ludowego. Połączenie skomplikowanej budowy, precyzji i ogromnych możliwości brzmieniowych sprawiło, że muzycy traktują go jako jedno z najciekawszych narzędzi wyrazu. Cała droga od pomysłu Cyrilla Demiana aż po wielkie symfonie pokazuje, jaki potencjał drzemie w drgającym stroiku i dobrze prowadzonym miechu. Ten ważący kilkanaście kilogramów instrument, który ewoluował przez dwieście lat, stał się symbolem nowoczesnej sprawności. Dziś akordeonista z tą samą swobodą odnajduje się w tangu, jazzie czy najbardziej wymagających partyturach klasycznych.